
Dziś zespół IT jest nie tylko zapleczem operacyjnym i supportem dla użytkowników. Jest obszarem odpowiedzialnym za zarządzanie ryzykiem cyfrowym całej organizacji. Zmieniły to trzy czynniki: rosnąca skala cyberzagrożeń, uzależnienie biznesu od systemów IT oraz nowe regulacje, takie jak NIS2 i DORA.
Wspólnym mianownikiem tych zmian jest odpowiedzialność. Za odporność systemów, ciągłość działania i bezpieczeństwo danych nie odpowiada już wyłącznie dział IT. Odpowiedzialność została podniesiona na poziom zarządu.
Dyrektywa NIS2 rozszerza katalog podmiotów objętych nadzorem i wprowadza konkretne obowiązki w zakresie:
Rozporządzenie DORA idzie jeszcze dalej w sektorze finansowym, precyzując wymagania dotyczące odporności operacyjnej i kontroli dostawców ICT.
Te regulacje mają wspólny cel: organizacja ma nie tylko chronić systemy, ale być przygotowana na ich czasową niedostępność. To fundamentalna zmiana. Bezpieczeństwo przestaje być techniczną funkcją, a staje się elementem ładu korporacyjnego.
W praktyce oznacza to zmianę podejścia do infrastruktury. Systemy nie są już projektowane wyłącznie pod wydajność i koszt. Projektuje się je pod awarię i atak.
Standardem stają się:
Równolegle rośnie rola narzędzi do detekcji i reakcji. SIEM, EDR, automatyzacja reagowania czy rozwiązania oparte na AI nie są już dodatkiem, lecz elementem podstawowej architektury bezpieczeństwa.
W 2026 roku nie zadajemy sobie pytania „Czy stać mnie na system?”. Pytamy czy stać nas na incydent spowodowany brakiem systemu.
Sztuczna inteligencja zmienia dynamikę cyberbezpieczeństwa. Działa po obu stronach. Dla zespołów IT, AI zwiększa skalę i szybkość analizy. Umożliwia wykrywanie anomalii w ogromnych wolumenach logów, korelację zdarzeń z wielu systemów oraz automatyzację reakcji. W środowiskach rozproszonych, hybrydowych i chmurowych bez zaawansowanej analityki trudno dziś mówić o skutecznej detekcji.
Jednocześnie te same technologie są wykorzystywane przez atakujących. Automatyzacja rekonesansu, generowanie spersonalizowanego phishingu. Jak chronić siebie i swoje dane? AI obniża barierę wejścia dla mniej zaawansowanych grup i zwiększa skalę ataków.
Efekt jest prosty: rośnie tempo. Czas między pojawieniem się podatności a jej aktywnym wykorzystaniem skraca się. Dlatego organizacje muszą inwestować nie tylko w narzędzia, ale w procesy i kompetencje pozwalające nadążyć za tą dynamiką. AI nie rozwiązuje problemu bezpieczeństwa. Zmienia jednak zasady gry. Daje przewagę tym, którzy potrafią ją kontrolować i włączyć w spójny system zarządzania ryzykiem cyfrowym.
Najważniejsza zmiana nie dotyczy jednak technologii, lecz sposobu myślenia. IT w 2026 roku to nie tylko projekty i transformacja cyfrowa. To budowanie odporności organizacji na zakłócenia.
Regulacje takie jak NIS2 i DORA nie są jedynie obowiązkiem prawnym. Są katalizatorem dojrzałości. Wymuszają uporządkowanie procesów, jasne przypisanie odpowiedzialności i mierzalne podejście do ryzyka.
Organizacje, które potraktują to jako element strategii, zyskają przewagę. Nie dlatego,
że unikną incydentów. Dlatego, że będą przygotowane, gdy one nastąpią.
